[Wstecz] [Strona Główna] [Dalej]



Spis treści

Wstęp

Jedną z cech, które wyróżniają Kościół Adwentystów Dnia Siódmego spośród innych denominacji chrześcijańskich, jest doktryna o Duchu proroctwa. Dar ten, jak twierdzą adwentyści, objawił się w życiu i posłannictwie Ellen Gould White. Jej pisma określa się jako natchnione komentarze[1]. Sama autorka wielokrotnie potwierdza wyższość Biblii od swoich pism, nazywając je małym światłem, które prowadzi do dużego światła - Biblii[2]. Jej słowa: Wzięłam drogocenną Biblię i otoczyłam ją wieloma świadectwami dla zboru, jakie otrzymałam dla ludu Bożego[3], są jakby echem innych słów: Punktem kulminacyjnym tego procesu była kompilacja 'Talmudu'. Słowa wznieście ogrodzenie wokół 'Tory' ściśle wiązały się z pragnieniem podporządkowania życia jej nakazom. Gdyby ktoś pojmował tekst zbyt dosłownie, mógłby nieumyślnie je złamać. Podobnie jak pole uprawne należy otoczyć płotem, aby nikt, nawet niechcący, go nie stratował, tak i wokół świętej dziedziny 'Tory' trzeba wznieść ogrodzenie z dodatkowych przestróg, mających na celu zapobiec wszelkim nieumyślnym wykroczeniom[4].

Ten ostatni fragment pokazuje jak Żydzi szczerze przyznają się do tego, że ogrodzili Torę - Biblię i jak bardzo są z tego dumni. Wiemy także, ile to razy i jak zdecydowanie Jezus potępiał niektóre nauki rabiniczne[5] w czasie swojej ziemskiej służby. Przypomnijmy, że Talmud powstawał od III w. p.n.e., do V w. n.e., a w czasach Jezusa te nauki ludzkie były już znane. Natomiast adwentystyczny Talmud powstawał około 70 lat - i trzeba przyznać, że Biblia została dobrze otoczona (ponad 100.000 stron).

Wielki bój był pierwszą książką Ellen G. White, jaką przeczytałem. Gdy dowiedziałem się, że jej pisma są natchnione, to byłem ciekaw, które z nich mam za takie uważać. Jednak, gdy przeczytałem poniższe słowa, potwierdziło się to, co słyszałem wcześniej wielokrotnie, a mianowicie, że wszystkie jej pisma są natchnione. Oto te słowa: W listach, które piszę, w świadectwach, które składam, ofiarowuję wam to, co Pan mi przedstawił. Nie wypowiadam na papierze ani jednego artykułu, który by wyrażał tylko moje własne myśli, są mi one odsłonięte przez Boga w widzeniu - cenne promienie światła bijącego od tronu Bożego[6].

Czy istnieje wśród adwentystów problem ze zdefiniowaniem stopnia natchnienia pism Ellen White? Niestety, wydaje się, że tak. Potwierdza to Juan Viera (adwentysta), który napisał: Niektórzy adwentyści mają czasem trudności ze zrozumieniem natchnienia Ellen White, gdy składa ona swoje własne świadectwo w pracach autobiograficznych, albo, gdy opowiada historię ruchu adwentowego, w którym sama uczestniczyła. Czy te relacje są mniej natchnione, od tych rozpoczynających się słowami: "Widziałam"? Nie. Nie uznajemy "poziomów", czy "stopni" natchnienia; ale raczej wierzymy w to, że Bóg używa różnych sposobów, by natchnąć człowieka do napisania poselstwa[7]. Jak widać, te trudności mają nie tylko szeregowi członkowie kościoła, ale i uznane autorytety.

Apostoł Paweł zwraca się do Tymoteusza, a tym samym i do nas, tymi słowami: ...ponieważ od dzieciństwa znasz Pisma święte, które cię mogą obdarzyć mądrością ku zbawieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany (II Tym. 3:15-17). Oficjalna doktryna Kościoła przedstawia jej pisma w podobnym tonie do tego, w jakim Paweł z Tarsu prezentował Pisma Święte: Pisma jej - służebnicy Pańskiej - są stałym i autorytatywnym źródłem prawdy, dostarczającym Kościołowi pociechy, myśli przewodnich, wskazówek i dających szansę poprawy[8].

Potwierdza to Martin Weber, w swojej książce, którą napisał będąc zastępcą redaktora naczelnego miesięcznika "Ministry", międzynarodowego magazynu dla duchownych, wydawanego przez Stowarzyszenie Kaznodziejów Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. Oto jego pogląd: Wierzę, że jej pisma są dla nas stałym i autorytatywnym źródłem natchnienia. Co więcej, akceptuję, iż cokolwiek napisała w sprawach religijnych było natchnione przez Ducha Świętego[9]. To jest jego wykładnia powyżej przytoczonej doktryny[11].

Powstaje pytanie: gdzie znajduje się granica między tymi "sprawami religijnymi", a "innymi sprawami w jej pismach"? I tu autor, M. Weber jest niekonsekwentny. Jeżeli uznaje doktrynę kościoła, to dlaczego akcentuje tylko, że: cokolwiek napisała w sprawach religijnych było natchnione... Widać tu wyraźnie, że autorowi trudno jest powiedzieć wprost, że także "inne sprawy", nie tylko religijne, zostały jej podyktowane przez Ducha Świętego.

Okazuje się jednak, że znany pisarz adwentystyczny, Clifford Goldstein, nie zgadza się z doktryną, że pisma White są stałym i autorytatywnym źródłem prawdy. Napisał bowiem: Nikt nie twierdzi, że jej pisma należy stawiać na równi z Biblią albo przyjmować jako ostateczną prawdę[11].

W innych opracowaniach przedstawia się to następująco: Chociaż jej pisma są natchnione tak jak i Biblia, są światłem tak jak Biblia, ale nie są ani dodatkiem do Pisma Świętego, ani nie stoją ponad nim czy na równi z nim (...) Spełniają one podrzędną rolę w stosunku do Pisma Świętego (...) Z uwagi na miejsce i rolę E. G. White w adwentyzmie, dla adwentystów jej pisma są ciągłym źródłem informacji i pomocy w interpretowaniu Biblii[12]. Jednak i w tym przypadku okazuje się, że "podrzędna" rola jej pism nie wszystkim odpowiada. I tak Władysław Polok napisał: Ciekawym faktem jest to, że chociaż było trzech różnych pisarzy (Daniel, Jan i Ellen White), żyjących w różnym czasie, mających różne pochodzenie i przygotowanie, to jednak układ tych trzech ksiąg jest jednakowy, [tzn. księgi Daniela, księgi Objawienia, książki Wielki bój - przyp. moje]. Trzech pisarzy, ale jeden autor. Są to księgi natchnione przez Boga, napisane, abyśmy się z historii uczyli, co nas czeka w przyszłości[13].

Wyciągnijmy teraz wnioski z tych wszystkich wypowiedzi. Okazuje się, że doktryna kościoła mówi, iż jej pisma są stałym źródłem prawdy, ale przeciwstawia się temu Clifford Goldstein, który twierdzi, że: nie są ostateczną prawdą. Z kolei, Gerhard F. Hasel uważa, że jej pisma spełniają podrzędną rolę w stosunku do Pisma Świętego i nie stoją na równi z Biblią. Wtóruje mu w tym Clifford Goldstein. Ale z tym nie zgadza się Władysław Polok, który stawia Ellen White na równi z prorokiem Danielem i apostołem Janem. Znamienne jest też, że nie używa w stosunku do Wielkiego boju nazwy książka, tylko księga. Jego pogląd potwierdza też Juan Viera, który napisał: nie uznajemy poziomów, czy stopni natchnienia. Można teraz zadać pytanie: czy wszystkie te wypowiedzi są w jednym duchu i czy są jednomyślne? Każdy niech odpowie sobie sam na to pytanie.

Dziwi mnie tylko stwierdzenie, że jej pisma są autorytatywnym źródłem prawdy (być może powstałe po 1885 roku)[14]. Czytamy, że to Słowo Boże jest prawdą (II Sam. 7:28; Jan 17:17). Nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż Ellen White wywyższała Pismo Święte. Oto jej słowa: W swoim słowie, Biblii, Bóg przekazał ludziom wiedzę niezbędną do zbawienia. Stąd też Pismo Święte powinno zostać przyjęte jako autorytatywne, nieomylne objawienie woli Boga. Zawarty jest w nim ideał charakteru, do jakiego człowiek powinien dążyć, znajdują się w nim też wszelkie nauki i jest ono miernikiem naszego postępowania (...). Pismo Święte wyraźnie stwierdza, że Słowo Boże jest tym wzorcem, według którego sprawdzać należy wszystkie nauki i doświadczenia[15].

Czy każdy czytający Pismo Święte nie podpisze się pod tym? Jak najbardziej, ja również. Cóż więcej trzeba? Biblia jest dobra na wszystko - można powiedzieć. Jednak ta sama autorka napisała także: Nie jesteście dość oczytani w Piśmie Świętym. Gdybyście Słowo Boże uczynili przedmiotem studiów z pragnieniem dorównania wysokiej skali Pisma i uzyskania doskonałości chrześcijańskiej, to byście świadectw nie potrzebowali[16]. Czyli "świadectwa" mają zaprowadzić nieoczytanych do Biblii. Dobrze, a co z tymi oczytanymi, biblistami, pastorami...? Czy przypadkiem autorka tych słów nie obraża tutaj adwentystów? Jak poczuje się ktoś, kto Biblię przeczytał już niejednokrotnie?

W wielu poruszonych tematach w tej pracy, są twierdzenia i teorie Ellen G. White, z którymi absolutnie się nie zgadzam, ale są też inne, przy których stawiam znaki zapytania, aby dać czytającemu możliwość własnej oceny. Przekonajmy się, zatem, jak autorka wdraża już objawione prawdy, jak radzi, ostrzega, komentuje i interpretuje Słowo Boże.


PRZYPISY:


[1] Gerhard F. Hasel, Ogólne zasady interpretacji Biblii, Warszawa 2001, s.14.
[2] Gerhard F. Hasel, Ogólne zasady interpretacji Biblii, Warszawa 2001, ss.14 i 62.
[3] Praca zbiorowa, Wierzyć tak jak Jezus, Warszawa 1998, s. 227.
[4] Abraham Cohen, Talmud, Warszawa 1999, s. 12.
[5] Ew. św. Marka 7:7-9.
[6] Ellen G. White, Ze skarbnicy świadectw, t. II, Warszawa 1974, s.19.
[7] Głos Adwentu, 7-8/2002, s.6.
[8] Praca zbiorowa, Wierzyć tak jak Jezus, Warszawa 1998, s.216.
[9] Martin Weber, Palące Problemy, Zniewolenie, fanatyzm, czy pobożność...?, Podkowa Leśna 1992, ss. 5, 111.
[10] Używam słowa doktryna, gdyż omawiany cytat (przypis 8.) pochodzi z książki, która jest spisem 27 zasad (doktryn) KADS.
[11] Clifford Goldstein, Ostatki, Warszawa 2001, s.63.
[12] Gerhard F. Hasel, Ogólne zasady interpretacji Biblii, Warszawa 2001, s.14.
[13] Głos Adwentu, 3/2002, s.4.
[14] "Dopiero w rezultacie poważnych dociekań, trwających szereg lat, oficjalnie uznano E.G.White za posłankę Boga do Kościoła Ostatków, co znalazło nawet wyraz w uchwale podjętej przez kolegium kierownicze Kościoła, ogłoszonej w Review and Herald z 4.12.1885". Zachariasz Łyko, Nauki Pisma Świętego, Warszawa 1989, s. 434.
[15] Ellen G. White, Wielki bój, Warszawa 1998, s.10-11.
[16]Ellen G. White, Ze skarbnicy świadectw, t. II, Warszawa 1974, s.188.


[Wstecz] [Strona Główna] [Dalej] Wizyt: